Bajki (nie)codzienne dla Babci i Dziadka

Podczas naszych styczniowych spotkań nie mogło zabraknąć rozmów o Babci i Dziadku oraz bajek, które moglibyśmy im podarować. Dzieci uczęszczające na moje zajęcia posługując się swoją cudowną wyobraźnią i wielkim poczuciem humoru stworzyły pod moim okiem takie oto bajeczki:

Bajka dla Babci i Dziadka :):):)

Pewnego razu Babcia Kasia położyła się spać bardzo późno, ponieważ była u niej tego dnia przyjaciółka, Babcia Marysia. Piły herbatkę, jadły ciasteczka, rozmawiały i rozmawiały… Babcia Kasia była bardzo zmęczona. Niestety w nocy Dziadek Heniek chrapał tak głośno i tak uparcie, że Babcia w końcu nie wytrzymała i, nie budząc się, wstała z łóżka. Z jednym okiem zamkniętym, a drugim otwartym oraz z rękami wyciągniętymi przed siebie. A właściwie z jedną ręką wyciągniętą przed siebie, a drugą opuszczoną. I tak na zmianę. Kiedy doszła już do drzwi wyjściowych, otworzyła je i wyszła na dwór. Przeszła przez ogródek, przez furtkę i poszła dalej drogą, prosto do lasu. Szła, szła i szła. Zwierzęta w mieszkające w lesie: sarna, mysz, niedźwiedź, dwa pieski, króliczek, lisek, owca, sowa, nocna żyrafa (która akurat przyleciała w odwiedziny do swojego kuzyna – niedźwiedzia Jurka) bardzo się dziwiły, co też ta Babcia wyprawia, co robi w lesie nocą? Jurek jednak postanowił nie zastanawiać się dłużej, ani nie śledzić Babci poczynań tylko pójść spać. Zasnął bardzo szybko, ponieważ był bardzo zmęczony. Niestety już po chwili coś go obudziło. Ktoś wszedł do jego jaskini (pokoju lub nory) i nadepnął mu… najpierw na głowę, potem na brzuch, a na końcu na pupcię. Jurek zerwał się na równe nogi z okrzykiem:

– A ja jaj!

W tym momencie zorientował się, że to Babcia Kasia go zdeptała. Babcia słysząc krzyk Jurka (zapewne był dużo głośniejszy niż chrapanie dziadka Heńka), obudziła się. I jak zobaczyła niedźwiedzia przed sobą uciekła z wrzaskiem, gdzie pieprz rośnie, czyli do własnego ogródka.

Jurek, obolały poszedł do zajączka, dwóch piesków i myszki, którzy właśnie zajadali pyszną kolacyjkę.

– Czy słyszeliście, co mnie spotkało? – zapytał łamiącym się głosem.

– Nieee – odrzekli przyjaciele.

– Boli mnie pępek świata! – wykrzyknął żałośnie Jurek i zapłakał nad swoim losem.

Owieczka, która przybiegła za nim słysząc, co się stało oraz zajączek, który do niego podkicał, myszka i żyrafka, które do nich dołączyły, wszyscy zaczęli pocieszać Jurka.

– Nie smuć się, nie płacz. Co się stało? – pocieszali i pytali jedno przez drugie.

– Przytul się do mnie, jestem włochata – proponowała owieczka.

– Pokicaj ze mną – prosił króliczek.

A pieski zapytały raz jeszcze:

– Co się stało? Może chcesz smalcu?

– Nie, dziękuję. Całkiem straciłem apetyt. Zdeptała mnie Babcia Kasia!!!

W tym samym czasie Babcia Kasia wchodziła do swojego domu. Tuż za progiem zobaczyła Dziadka Henryka, który stał na głowie. Mogło to znaczyć tylko jedno. Dziadek Henryk zawsze stawał na głowie, kiedy był smutny.

– Nie smuć się Henryku, przecież już wróciłam, nie widzisz? Chodź lepiej do kuchni, dam ci miodku i kanapkę ze smalcem. Muszę też przygotować coś słodkiego dla niedźwiedzia Jurka i zanieść to prędko do lasu, bo… jakby to powiedzieć… no… ten tego… zdeptałam go i tym samym wyrwałam z głębokiego snu!

Dziadek Henryk zrozumiał problem Babci, wiedział bowiem, że czasem zdarza jej się lunatykować i wtedy może zrobić coś niemądrego. Zdeptanie Jurka to i tak bułka z masłem w porównaniu z tym, co zdarzyło się poprzednio, ale to już zupełnie inna bajka… Dlatego czym prędzej stanął z powrotem na nogi i udał się z Babcią do kuchni, aby jej pomóc i oczywiście aby zjeść kanapkę ze smalcem. Wspólnie upiekli tort z malinami, truskawkami i miodem, a potem zanieśli go do lasu.

Niedźwiedź Jurek, jak tylko zobaczył Babcię Kasię i Dziadka Henryka niosących pyszny tort od razu przestał płakać (właściwie to najpierw poczuł tort, a potem zobaczył, kto go niesie). Oczywiście wybaczył Babci Kasi, że go zdeptała, a potem wspólnie z przyjaciółmi Jurka zjedli tort i wszyscy najedli się do syta.

P.S. Ten tort musiał być naprawdę duży…;)

 

Randka z Babcią Kasią

Dziadek Henryk zazwyczaj siedział na kanapie, czytał gazetę lub oglądał telewizję. Lubił oglądać bajki, mecze, wiadomości i miał swoje ulubione powiedzonko: „Boli mnie pępek świata”. W wolnym czasie Dziadek Henryk zajmował się wkurzaniem Babci Kasi i karmieniem bobasów.pl (cokolwiek to znaczy…).

Pewnego dnia dziadek wpadł na pomysł, że zaprosi Babcię Kasię na randkę. W programie „Bobasy.pl” zobaczył spotkanie z panią fryzjerką, która opowiadała dzieciom o różnych fryzurach. Najbardziej spodobał mu się kolorowy, sterczący irokez. Dziadek aż podskoczył na kanapie i krzyknął:

– Tak, to jest to! Choć boli mnie pępek świata, to muszę mieć taką fryzurę! Zrobię ją sobie i zaproszę na randkę Babcię Kasię!

Pod koniec programu pani fryzjerka ogłosiła, że poszukuje osób chętnych do udziału w konkursie i podała nr telefonu. Dziadek od razu zadzwonił i umówił się na spotkanie.

Następnego dnia poszedł do studia nagrań, gdzie umówił się z panią fryzjerką. Kiedy siedział na fotelu fryzjerskim nie wiedział, że go nagrywano. Pani fryzjerka zrobiła mu pięknego irokeza w kolorze niebiesko-białym.

Kiedy dziadek wrócił do domu Babcia Kasia czekała już na niego wkurzona na kanapie, ponieważ widziała wszystko w telewizji. Randka przepadła.

Ale jednak Babcia Kasia trochę się cieszyła, bo okazało się, że Dziadek wygrał konkurs na najpiękniejszą fryzurę. Gdy odbierał nagrodę wykrzyknął na cały świat i na całą przestrzeń kosmiczną:

– Boli mnie pępek świata!!!

P.S. Autorką ilustracji do bajki zamieszczonej poniżej jest Ala.